O zadłużeniu Gdyni słów kilka

W ostatnich latach przedstawiciele naszego klubu alarmowali, że wskaźnik zadłużenia Gdyni niebezpiecznie wzrasta. Na grudniowej sesji, gdzie został przyjęty budżet miasta na 2020 z zaniepokojeniem przyjęliśmy pewną informację. Poziom zadłużenia w całym 2020 roku wyniesie 53%, który według naszego klubu był nie do przyjęcia.

Skąd się wzięło wysokie zadłużenie Gdyni?

W 2015 r. zadłużenie Gdyni wyniosło 400 mln zł. Z kolei, w 2019 już 590 mln zł. W chwili obecnej (kwiecień 2020) – 737,8 mln zł. W ostatnim Rankingu Samorządów organizowanym przez Rzeczpospolitą Gdynia znalazła się w pierwszej dwudziestce miast. Niestety, tych które najgorzej radzą sobie z zarządzaniem finansami miejskimi.

Obecna wartość długu wynika z polityki władz miasta. Polega ona na sukcesywnym zwiększaniu zadłużenia, przy jednoczesnym finansowaniu tego, co w żaden sposób nie przynosi korzyści mieszkańcom. Mowa tu m.in.: o lotnisku – 100 mln, Forum Kultury – kilkanaście milionów, czy opracowaniu pierwszej wersji modernizacji ul. Chwarznieńskiej, która trafiła do kosza.

Doprowadzenie do tak wysokiego poziomu zadłużenia może byłoby bardziej uzasadnione, gdyby zostały zrealizowane zapowiadane od wielu lat inwestycje. Niestety, wzrost zadłużenia nie przełożył się na sukcesywną realizację dużych inwestycji, na które czekają mieszkańcy naszego miasta. Mowa tu przede wszystkim o węzłach Karwiny i Chylonia, lodowisku, pływalni olimpijskiej czy Obwodnicy Witomina i wspomnianej modernizacji Chwarznieńskiej.

Niewypał lotniska kosztował Gdynię 100 mln zł fot. unsplash
Niewypał lotniska kosztował Gdynię 100 mln zł fot. unsplash

Do czego w praktyce prowadzi ekstremalne zadłużanie Gdyni?

Rada Miasta przyjmując proponowaną uchwałę, umożliwiła  zaciągnięcie zadłużenia, którego wartość przy wykorzystaniu pełnej puli 180 mln zł wynosić będzie 57,6 % w stosunku do dochodów bieżących.

W praktyce oznacza to, że w niedalekiej przyszłości pozbawimy się możliwości zaciągania zadłużenia, a tym samym uzupełniania braku płynności. Lada moment stracimy najlepsze i najszybsze źródło finansowania zewnętrznego tj. kredytu. Możemy je stracić w momencie, w którym dodatkowe środki będą nam szczególnie potrzebne, kiedy zmaterializują się wszystkie skutki ekonomiczne w związku z pandemią koronawirusa.

Istnieje uzasadniona obawa powtórki ze sprzedaży udziałów w spółce PEWIK, a także wzmożona wyprzedaż mienia komunalnego, ze stratą dla majątku miasta.

fot. unsplash
fot. unsplash

Uzasadnienie bez ani jednej liczby!

Żeby lepiej wyjaśnić tą kwestię, proszę wyobrazić sobie, że idziecie do banku, kolegi, gdziekolwiek, aby pożyczyć pieniądze. Czy wyobrażacie sobie, aby nie podać chociaż jednej wartości liczbowej, która choćby w minimalnym stopniu obrazowała, na co pożyczone fundusze będą przez Was spożytkowane?

W przedstawionej treści uzasadnienia do uchwały, która ma dać możliwość zaciągnięcia długu nie ma ani jednej kwoty, wartości finansowej. Są jedynie pewne ogólne stwierdzenia dot. ponoszenia przez Miasto strat finansowych z tyt. dochodów z podatków dochodowych, a także ponoszenia przez miasto kosztów ekonomicznych i społecznych z
przeciwdziałaniem COVID-19.

Osobiście uważam, że to niepoważne przedłożyć Radzie Miasta wniosek o wyrażenie zgody na zadłużenie i nie napisać choćby kilku podstawowych kwot, które wpłynęły lub wpłyną na zachwianie płynności Miasta czy też na potrzebę zaciągnięcia nowego kredytu długoterminowego. Niemniej, postanowiłem zadać w tej sprawie kilka pytań i dziękuję Pani Przewodniczącej i Panu Skarbnikowi za odpowiedź. 

Uzasadnienie uchwały dot. zadłużenia Gdyni bez ani jednej liczby fot. Unsplash

Zarówno w uzasadnieniu do uchwały, jak i w przesłanej mi odpowiedzi powtarza się, że zaciągnięte zobowiązanie posłuży jako spłata wcześniej zaciągniętych zobowiązań. Niestety, w ani jednym ani drugim piśmie nie ma żadnej informacji jaka cześć zostanie przeznaczona na pokrycie wcześniejszych zobowiązań oraz jak korzystniejsze będzie przyszłe zobowiązanie w stosunku do wcześniej zaciągniętego. Stąd, będę wdzięczny za informację na ten temat.

Ile faktycznie kosztuje Gdynię walka z koronawirusem?

Z uzyskanej odpowiedzi wynika, że w chwili obecnej zaangażowanie finansowe miasta w walkę z COVID-19 wynosi 10,5 mln zł. Do tego, straty z tytułu spadku dochodów wyniosły 10 mln zł i można szacować, że tyle wynosić będzie strata miesięcznie. Czy można powiedzieć, że koszt 20,5 mln zł to dla Miasta Gdyni o budżecie 2 mld zł to, jak to czytamy w uzasadnieniu: „wysoki koszt ekonomiczny”?

Dodajmy do tego jeszcze koszty, których miasto nie poniesie w związku z odwołanymi imprezami – Mistrzostwa Świata w półmaratonie, Open’er… Śmiem zaryzykować stwierdzenie, że Gdynia stosunkowo nie wiele dołoży.

Odnoszę wrażenie, że sytuacja pandemii koronawirusa została wykorzystana politycznie i wizerunkowo do ekstremalnie wysokiego zadłużenia Gdyni.

W związku z powyższym, nasz klub był przeciwny zaciągnięciu tak wysokiego kredytu długoterminowego. Niestety obecny sposób przeprowadzenia sesji uniemożliwił nam przekonanie pozostałych radnych, którzy w momencie czytania tego stanowiska już zagłosowali.

Jednocześnie, nasz klub wniósł poprawkę do treści uchwały, w celu zminimalizowania poziomu zadłużenia naszego miasta. Przyjęcie poprawki i ogłoszenie ponownego głosowania nad tą uchwałą spowodowałoby, że nasz klub zagłosowałby za poprawioną uchwałą.

Treść poprawki zmienia maksymalną wartość nowego kredytu do 90 mln zł. Zmienia się treść §1 na następującą:

Postanawia się zaciągnąć w 2020 roku kredyt długoterminowy do wysokości nie przekraczającej 90 000 000(słownie: dziewięćdziesiąt milionów złotych), z przeznaczeniem na sfinansowanie planowanego deficytu budżetowego, w tym 18 mln zł na pokrycie wkładu własnego zadań współfinansowanych ze środków europejskich.

Tyle wynosi zadłużenie Gdyni